rok premiery: 2014
produkcja: USA
scenariusz: Zack Andrews, Bobby Roe i in.
reżyseria: Bobby Roe
gatunek: horror dokumentalizowany
moja ocena: 6/10
Jak bardzo straszą Was wszelkie domy strachu, horrorowe escape roomy, gabinety krzywych luster, lunaparki, w których upiorne klauny, krzywiąc swoje wymalowane twarze, zachęcają do zabawy? Czy myślicie czasem, że cały ten rozrywkowy strach może być na serio? Że ucharakteryzowany zombi, który dotknął właśnie Waszego ramienia w ciemnym korytarzu, to tak naprawdę typ spod ciemnej gwiazdy, a może nawet i niebezpieczny morderca? W The Houses October Built, stylizowanym na dokument całkiem niezłym horrorze, nie do końca docenionym przez polską publiczność, właściciele rozmaitych domów grozy nie do końca mają pojęcie kogo zatrudniają. Kto chowa się pod zmyślną charakteryzacją małej upiornej dziewczynki, albo potwornego klauna. A może lepiej nie wiedzieć...
Grupa znajomych przed nocą Halloween wybiera się wielkim kamperem w trasę po najstraszniejszych nawiedzonych domach strachu w USA. Szukają naprawdę mocnych wrażeń. Domy, które odwiedzają, zioną grozą. Udaje im się nagrać trochę pozakulisowych scen, kiedy straszne postaci zdejmują maski i stają się normalnymi ludźmi. Choć może nie do końca... Po odwiedzinach w jednym z domów na swojej drodze spotykają pewną upiorną postać. Jednak najbardziej interesuje ich ostatni dom, do którego trudno się dostać. Ponoć najstraszniejszy.




CZEGO SIĘ BAŁAM?
Z pewnością motyw z dziewczynką był jednym z tych najbardziej creepy. Poza tym ostatnia akcja zrobiła na mnie spore wrażenie, choć to właśnie o niej znalazłam wiele krytycznych opinii. Na swój sposób przerażają też postaci klaunów, dziwadeł, odmieńców.
ŚWIETNY MOTYW
Sama otoczka tych kilku dni przed Halloween, kiedy domy strachu pękają w szwach, a za kulisami zmęczeni pracownicy paradują w swoich strasznych przebraniach. Film może do stóp nie dorasta The Blair Witch Project, ale ma w sobie coś przyciągającego. Aktorzy są naturalni, wywiady zdają się być wiarygodne, a atmosfera niedopowiedzeń, jakiegoś nieokreślonego oczekiwania na coś, co ma się wydarzyć, jest niesamowita. Poza tym ludzie przebąkują o tym, że w niektórych domach strachu dochodzi do prawdziwych zbrodni.
CO NIE WYSZŁO?
Niejasne, jakby urwane zakończenie. Mi osobiście nawet się podobało, chociaż oczekiwałam jakiegoś głośnego okrzyku: surprise! Może lepiej, że go nie było. Chętnie rozwinęłabym niektóre wątki; brakowało też większego komentarza co do tych domniemanych zbrodni podejrzanych pracowników. Akcja zdecydowanie za bardzo przyspieszyła na końcu, zresztą to właśnie na ten moment czeka się przez cały film — na Halloween, na najstraszniejszy dom, na najbardziej chore motywy. Wiele osób może być nieco rozczarowanych.
DLA KOGO TEN FILM?
Dla fanów horrorów dokumentalizowanych oraz osób, które interesują się, że tak to nazwę — "creepy turystyką". To ciekawe ujęcie touru po amerykańskich domach strachu, niektórych naprawdę wynaturzonych do granic.
* okładka na górze wpisu: Wikipedia
