Wprowadzenie

Niech nie zmyli Was wygląd i klimat tej strony. Autorką Pokolenia horroru jest kobieta. 
   
Dawno temu (jeszcze za dzieciaka) obejrzałam mój pierwszy i najstraszniejszy horror w życiu — był nim Karzeł (Leprechaun) z 1993 roku później było tego więcej i więcej. Przepadam za klasykami, takimi jak Psychoza, czy Dziecko Rosemary, ale najbardziej interesuję się horrorem z lat 70-90. Interesuję to dobre słowo, ponieważ nie mam zamiaru kreować się na wielkiego znawcę, czy krytyka. Pokolenie horroru to pewnego rodzaju pamiętnik filmowy, który być może kiedyś posłuży jako kompendium.
   
Dlaczego akurat POKOLENIE HORRORU?
Miałam to szczęście przyjść na świat w połowie lat 80. (lubię mówić, że jestem z czasów, kiedy lato spędzało się na podwórku, a filmy oglądało z VHS)  i od dawna mam wrażenie, że lata 80. i 90. stanowiły pewne boom na horrory i to horrory niekoniecznie wysokich lotów, a takie paradoksalnie lubię najbardziej. Te tandetne, a zarazem klimatyczne, które cudownie przypominają mi dzieciństwo.
   
Lata 90., czyli moje lata podstawówki, to również czas papierowych horrorów wydawanych przez Phantom Press i wędrówek do biblioteki po wczesną twórczość Grahama Mastertona. Osobom, które zachłysnęły się literaturą i filmem grozy tamtych lat, trudno odnaleźć się w papce współczesnego pseudohorroru, licznych remake'ów i przekonania, że fajnie ulepszyć (czyli odświeżyć) coś starego, tak jakby dodatkowe efekty specjalne i świeża obsada mogły nadać większej grozy wystarczająco strasznym filmom. Tylko że te starsze "straszne filmy", które straszyły w latach 80. i 90., w oczach współczesnego widza są równie marną papką przesyconą sztampą i kiczem. Bezguściem i tandetą. Pełne lichych efektów, teraz już bardziej śmieszą niż straszą. Do czasu!
   
Do czasu, gdy widz nie wczuje się w atmosferę tamtych lat, nie doceni pomysłowości i polotu twórców, którzy nie mieli takich możliwości, w jakich pławi się współczesne kino. Niemniej ja czuję się częścią tego POKOLENIA HORRORU, jakie wzrastało w latach 80. i 90. Jednak nie oznacza to, że tylko do takiego horroru się ograniczam. Powiem Wam w tajemnicy, że poza mniejszą lub większą klasyką kina grozy jestem fanką kiepskich, słabo nagranych horrorowych shitów. Tych współczesnych też.