Deadly Friend | Przyjaźń na śmierć i życie 1986

Deadly Friend
(tłum. Przyjaźń na śmierć i życie)
rok premiery: 1986
produkcja: USA
reżyseria: Wes Craven
scenariusz: Bruce Joel Rubin
gatunek: horror, sci-fi

moja ocena: 4/10

Łączenie horroru z science fiction (a tutaj ściślej  z robotyką) często wychodzi dość interesująco. Deadly Friend miał spory potencjał, trudno ująć mu również pewnego sentymentalnego waloru, zarówno w pomyśle, jak i w wykonaniu. Niestety okazuje się, że to, co wyłącznie może podobać się (tudzież straszyć) w produkcji Wesa Cravena, to niepowtarzalny klimat filmów lat 80., jak i motyw zrobotyzowania, czy wybiegi iście slasherowe. Rezultat jest bowiem opłakany, bo zamiast ciekawej koncepcji mrożącej krew w żyłach, otrzymujemy twór raczej komediowy, a do tego lekko nużący (bo cóż tak naprawdę może nas tam jeszcze zaskoczyć, kiedy wszystko dostajemy jak na tacy), z iście zabawnym zakończeniem. Deadly Friend w obecnych czasach może uratować jedynie nostalgia, element science fiction i... postać robota BB.

ZARYS FABUŁY 
Paul wprowadza się wraz z mamą i stworzonym przez siebie robotem BB do nowego domu. Wkrótce poznaje uroczą sąsiadkę Samanthę. Dziewczyna staje się stałą bywalczynią w domu kolegi, co nie podoba się jej porywczemu ojcu alkoholikowi. Któregoś razu Samantha ginie z jego rąk, zaś Paul, niepogodzony z jej śmiercią, postanawia wszczepić dziewczynie mikroprocesor i przywrócić ją do życia. Nie wszystko idzie jednak po jego myśli.  










CZEGO SIĘ BAŁAM?
Z początku myśl o tym, że Samantha będzie miała mózg robota, wywołuje pewien dyskomfort. Wygląd dziewczyny również budzi niepokój. Jednak na tym kończy się horrorowa strona filmu, a zaczyna słaby, przewidywalny slasher. Więcej grozy wzbudzają początkowe sceny z robotem BB, który nadaje się na świetnego obrońcę.
  
DOBRY MOTYW
Wszczepienie mikroprocesora robota do mózgu dziewczyny, naukowy eksperyment, który idzie ciut za daleko i wymywa się spod kontroli. Wszystko to miało duży potencjał. Pierwsza połowa filmu również zasługuje na uznanie.
  
CO NIE WYSZŁO?
Przez większą cześć filmu patrzymy na zombie Samanthę. Akcja niczym nas nie zaskakuje (chyba że ostatnią sceną, która jest tak absurdalna, że wywołuje uśmiech na twarzy).

DLA KOGO TEN FILM?
Dla kogoś, kto przepada za klimatem horrorów fantastyczno-naukowych, technicznymi smaczkami, jak i stylem lat 80.

    

 
* okładka na górze wpisu: Amazon.com
** zdjęcia wewnątrz wpisu: Print Screeny z filmu