(tłum. Wszyscy kochają Mandy Lane)
rok premiery: 2006
produkcja: USA
reżyseria: Jonathan Levine
scenariusz: Jacob Forman
gatunek: slasher
moja ocena: 5/10
Współczesny amerykański slasher w znacznym stopniu stylizowany na filmy z lat 80-90. Brak szczególnych efektów specjalnych, sztampowy scenariusz. Niezależnie, czy był to celowy, czy przypadkowy zabieg, twórcom udało się utrzymać atmosferę dawnych młodzieżowych slasherów, choć cała produkcja jest raczej przeciętna. Broni się wakacyjnym klimatem i tajemniczą postacią głównej bohaterki.
ZARYS FABUŁY
Urocza Mandy wzbudza zainteresowanie chyba wszystkich chłopaków w liceum. Sama wydaje się być raczej niedostępna i z dystansem podchodzi do poczynań swoich adoratorów. Przyjmuje jednak zaproszenie na imprezę i wraz z kilkorgiem znajomych udaje się na ranczo. Tam również nie może opędzić się od coraz bardziej agresywnych zalotów.




CZEGO SIĘ BAŁAM?
W zasadzie niczego. Może klimat filmu jest dość slasherowy, bo łatwo przewidzieć, że dzieciaki zaczną ginąć, jednak samo napięcie nie trzyma widza szczególnie mocno. Być może winę za to ponosi nieco nudnawa letnia atmosfera rancza i trochę drażniąca postać Mandy.
ŚWIETNY MOTYW
Dla niektórych końcówka może okazać się zaskoczeniem. Również próba stylizowania nowego filmu na starą produkcję była dość ciekawym chwytem. Z pewnością nie jest to tandetna parodia.
CZY COŚ NIE WYSZŁO?
Film jest zwyczajnie przeciętny. I to, co upiekłoby się realizacji z lat 80., współczesnemu wydaniu raczej nie ujdzie płazem.
DLA KOGO TEN FILM?
Dla amatorów przewidywalnych slasherów z nastolatkami w roli głównej. Nie warto nastawiać się na szczególne efekciarstwo, co jednak odbiorowi tej produkcji może wyjść na plus. Ot taki wakacyjny krwawy obrazek.
* okładka na górze wpisu: en.wikipedia
** zdjęcia wewnątrz wpisu: Print Screeny z filmu