The Texas Chain Saw Massacre 1974 | Teksańska masakra piłą mechaniczną

The Texas Chain Saw Massacre
(tłum. Teksańska masakra piłą mechaniczną)
rok premiery: 1974
produkcja: USA
reżyseria: Tobe Hooper
scenariusz: Tobe Hooper, Kim Henkel
gatunek: horror

moja ocena: 6/10

Swoimi czasy sporo się mówiło o Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną, a jej remake z 2003 roku został (jak na remake filmu z lat 70.) całkiem nieźle oceniony (może o nim napiszę). Bo i trudno zapomnieć o jednym z pierwszych oficjalnych slasherów, a może nawet jednym z prekursorów gatunku. Teksańska masakra, która mogła nadać kierunek wielu filmom podobnego typu, teraz na ich tle wypada dość blado. Weźmy kultowe Halloween (bardziej kultowe od Teksańskiej masakry), Piątek 13-stego, czy nawet Sleepaway Camp. Każdy z tych filmów ma w sobie to coś, czego próżno szukać w Teksańskiej masakrze. Tu mamy same krwawe konkrety. Nie mamy czasu na strach. W sumie to całkiem niezła rekomendacja, jak dla slashera. Ja postaram się ocenić go bez żadnych porównań. W końcu poprzedził wszystkie wyżej wymienione.
 
ZARYS FABUŁY
Kilkoro przyjaciół podróżując po Teksasie, postanawia spędzić trochę czasu w opuszczonym domu, który należał do dziadka jednego z nich. Po drodze zabierają autostopowicza. Chłopak opowiada im o rzeźni, rani się nożem i wygląda na naprawdę zbzikowanego, dlatego szybko wyrzucają go z auta. Gdy docierają na miejsce, dwoje z nich w poszukiwaniu stawu, w którym mogliby popływać, trafia do upiornego domu. W środku jest pełno czaszek, kości i zwierzęcych skór. A także mężczyzna w masce, rzeźnickim fartuchu i z piłą mechaniczną w ręku.
 






CZEGO SIĘ BAŁAM?
Wiadomo – mężczyzny z piłą mechaniczną w ręku. Chociaż nie. Początek filmu jest niesamowity. W wiadomościach podają informacje o rozkopywaniu grobów, bezczeszczeniu zwłok. Pierwsze kadry są naprawdę niezłe. Potem jest już tylko obrzydliwie i krwawo. A końcowe sceny są zwyczajnie chore.

DOBRY MOTYW
Pomysł, z którego czerpano później wielokrotnie. Rodzinka pomyleńców (tutaj rzeźników), która stosuje wstrętne i okrutne praktyki. Bardzo wyraźne ukazanie ludzkich wynaturzeń mogło być dla widzów z lat 70. sporym szokiem. Krew, krzyk, obłęd w oczach, zero litości i zero logiki. Teksańska masakra pod tym kątem w ogóle się nie zestarzała. I choć współczesnego widza może śmieszyć pewna groteskowość obrazu, to taniec szaleńca z piłą mechaniczną w blasku zachodzącego słońca jest już sceną kultową!

CO NIE WYSZŁO?
Można przyczepić się do sztucznej gry aktorskiej i do elementu czarnej komedii, którego nie da się w Teksańskiej masakrze nie odczuć. Z jednej strony nadaje on filmowi dziwacznej grozy, ale i odbiera napięcie, które powinno być nieodłączną częścią dobrego slashera. Trochę niedołężny mężczyzna z piłą, autostopowicz, który nie może dogonić uciekającej dziewczyny, jak i końcowa scena przy stole są raczej irytujące, może nawet nieco śmieszne, niż przerażające.

DLA KOGO TEN FILM I PRZEMYŚLENIA
Dla fana wszelkiego rodzaju slasherów film jest jak znalazł! Jest dużo krwi, cięcia, naciągania na haki, rozcinania skóry, krzyku, zawodzenia, a pomysł z piłą jako narzędziem zbrodni wydaje się całkiem ciekawy. Ciekawy jest również motyw obłąkanych zabójców, którzy być może zatracili (lub nigdy jej nie posiadali) umiejętność rozróżniania dobra od zła. Dla nich mordowanie ludzi przypomina ubój zwierząt. Być może nie widzą między tym żadnej różnicy. To sprawia, że i my nie widzimy w nich bezwzględnych, psychopatycznych morderców, a jedynie bandę pomyleńców. A to chyba jednak przeraża. Tak poważnie przeraża.




* okładka na górze wpisu:IMDb
** zdjęcia wewnątrz wpisu: Print Screeny z filmu